EnglishDeutsch
Nasze miasto
Nasza szkoła
Integracja
Publikacje
Spacer po szkole

Dla Rodziców
Wydarzenia
18-400 Łomża, ul. Niemcewicza 17, tel./fax.: (086) 218-90-10e-mail: sp10@lomza.com 



Wydarzenia 


...Powrót
Aleksandra Julia Rogińska, kl.Vg

Łomża, 10 X 2007

Droga Zosiu!

Zapewne wiesz, że chodzę do szkoły integracyjnej. Uczy się tam wielu wychowanków zarówno cieszących się zdrowiem, jak i tych, którym życie nie dało takiej szansy i tylko pozornie różnią się od pozostałych uczniów. Czy zastanawiałaś się może nad tym - która z tych grup jest szczęśliwsza, a jakiej należałoby pomóc? Nie zrozum tego źle, nie chcę powiedzieć, że jedni są gorsi, a inni lepsi. To właśnie będzie tematem mojego listu.
Bardziej nieszczęśliwi od osób ułomnych, jeżdżących na wózkach są moim zdaniem ci, którzy nie widzą i zapominają, że mają serce, potrafiące kochać. To oni są bardziej godni politowania niż osoby nie mogące chodzić, biegać. Szczerze śmieją się tam, gdzie inni się cieszą i płaczą z płaczącymi. Kto tu jest zdrowy, a kto chory? Komu bardziej potrzebne jest wsparcie? Czy nie powinniśmy zacząć pomagać silnym, sprawnym, bogatym, zdolnym, pięknym? Może to właśnie oni potrzebują naszego wsparcia? Trzeba im pomóc zrozumieć tak szczególną biedę. Często, choćby na przerwach byłam świadkiem wielu sytuacji, które świadczą o „dziwnej ślepocie i to tych, których zwykle uznajemy za zdrowych i normalnych. Teraz w szkole, nawet w mojej klasie tworzą się grupki. Uczniowie próbują dzielić się na tych bogatszych i biedniejszych, silniejszych i słabszych, mądrzejszych i upośledzonych. Jedni pragną odróżnić się od drugich, wmawiając jednocześnie, że na tym świecie są ludzie gorsi. Nie pieniądzem i przemocą ani drogimi „ciuchami zdobywa się wielkość człowieka. „Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.
Iluż ślepców spotykam wokół siebie: na podwórku, szkolnym korytarzu. Jedni nie widzą drugich i nie zamierzają im pomóc. Oddalamy się od siebie, a jeśli ktoś niebezpiecznie blisko podchodzi - „częstujemy go mało życzliwym: „Odczep się, spadaj. Tak to zamiast stawać się coraz „większymi ludźmi - „malejemy. Czy możemy „dużo urosnąć - spadając?
Przyzwyczailiśmy się naszą radość wiązać tylko z otrzymywaniem czegoś od innych i tylko wtedy jest dobrze, gdy ktoś nam coś da. Tego nauczyły nas różne reklamy, ukrywając nasze szczęście i radość w „kolorowych papierkach, za które każą nam często słono płacić. Już nie wierzymy, że od radości może nas dzielić nieraz parę słów: „chodź, pobawimy się razem, „porozmawiajmy, „przyjdź do mnie, czy - „ja tobie pomogę!. To tak niewiele kosztuje, ale przecież każdy człowiek ma oczy - by widzieć i serce - by kochać! Więcej radości jest w dawaniu, niż otrzymywaniu czegoś od innych, za co w dodatku musimy zapłacić. Jak o tym nie zapomnimy, nadal pozostaniemy ludźmi.
Czy w Twojej szkole, do której uczęszcza wielu zdolnych uczniów i uczennic, żyjecie wśród mnóstwa instrumentów - też zdarzają się takie sytuacje? Może muzyka łagodzi obyczaje, a może także staje się powodem do rywalizacji i kolejnych (nam nieznanych) podziałów na tych co grają przeciętnie i wirtuozów? Czy nie sądzisz, że bycie człowiekiem to trudne zadanie nie tylko dla ucznia w szkole, ale też dla muzyka, może nawet dla nauczyciela? Napisz co tym myślisz.

Pozdrawiam Cię i ściskam

Koleżanka Ola







18-400 Łomża, ul. Niemcewicza 17, tel./fax.: (086) 218-90-10, e-mail: sp10@lomza.com  
1998 - 2007 © Barbara Dębosz & Paziu